Wiadomo, że wybierając się do sklepu po wigilijnego karpia, trzeba sprawdzać jego świeżość. Jak się jednak okazuje, świeżo wyglądający karp może w środku skrywać niemiłą niespodziankę - robaki.
Kupiliśmy dzisiaj 3 piękne karpie. Podczas sprawiania ryb okazało się, że wszystkie są zarażone robakami. Są białe, dość duże (ok. 3 cm długości, 2 mm średnicy) i gnieżdżą się w mięśniach ryb. Jest ich tak dużo w każdej rybie, że na każdym przekroju, po podzieleniu ryb na "dzwonka" jest od 3 do 5 sztuk otorbionych robali.
Cóż, nie będziemy jeść w tym roku karpi... a niesmak i wstręt na rybę to chyba zostanie nam już na do końca życia.
Internauta

Dodaj komentarz
zgłoś nadużycie universum, Utworzony: 2009-12-23 21:52:53, IP: 95.40.*.*
zamiast karpia proponuje chinska pange hehehe
wole jesc polskie robaki niz chinskie odchody
zgłoś nadużycie Buber, Utworzony: 2009-12-23 08:21:06, IP: 83.9.*.*
No faktycznie, komentarz redakcji nie pasuje do opisu w artykule, w którym jest mowa o otorbionych robakach w mięśniach. Przy ligulozie te larwy są w powłokach brzusznych (razem z jelitami). Szanowna redakcjo, jak wstawiacie komentarz to niech on rozjaśnia sprawę...
zgłoś nadużycie :), Utworzony: 2009-12-22 22:49:45, IP: 89.228.*.*
A karpik i tak schodzi jak ciepłe bułeczki i na nic zdają się zniechęcające zabiegi ekooszołomów. Już w niektórych regionach kraju zaczyna brakować. Więc jak ktoś ma ochotę to lepiej się sprężać żeby mu nie zabrakło
zgłoś nadużycie glizda i tasiemiec, Utworzony: 2009-12-22 22:10:53, IP: 80.54.*.*
jezeli ktoregos dnia bedziesz jechac na Boeniga i Burskiego, a jednak sie rozmyslisz i wysiadziesz przystanek wczesniej od strony os.mazurskiego to nie kupuj miesa i ryb